Twoja wyszukiwarka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepuklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepuklina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lutego 2008

Operacje chirurgiczne.

Na pewno nie chcę być chirurgiem. Asystowałem dziś z rana zaraz po obchodzie przy jednej operacji. Wszystko miało być proste, przepuklina w ranie pooperacyjnej, niewielka, nawet słabo wyczuwalna. Ale po otworzeniu i wypreparowaniu wszystkiego okazało się , że jest całkiem spora, operujący chirurg był w stanie włożyć całą pięść przez jej pierścień. Oznaczało to oczywiście wydłużenie czasu operacji, na dodatek co jakiś czas drobne naczynia krwawiły dosyć obficie i trzeba je było wszystkie zamykać. Po ponad 3 godzinach bolały mnie już plecy, być może wynikało to z nieprawidłowej pozycji jaką przyjmowałem, albo zbytniego napinania mięśni, nie jestem pewien; wiem za to, że nie chcę być chirurgiem, niektóre operacje trwają przecież znacznie dłużej.

sobota, 9 lutego 2008

Wrażenia.

Większość z tego co dzieje się w międzyczasie jest już normalką, przyzwyczaiłem się do tego i jest już trochę spokojniej. Ale w medycynie zawsze są jakieś niespodzianki. Wczoraj, na kolejnym 13 h ostrym dyżurze przyjmowałem jednego pacjenta, dosyć skomplikowany, do nas zgłosił się z bólem brzucha, zlokalizowanym głównie wokół jego okołopępkowej przepukliny, ale gdy odsłoniłem jego nogi, aby zbadać tętno zobaczyłem coś niesamowitego. Jego nogi, głównie kostki i podudzia były olbrzymio obrzęknięte, dodatkowo prawa była strasznie zaczerwieniona, muszę przyznać, że coś takiego widziałem jedynie w podręcznikach, ale nie przez 6 lat studiów medycznych czy później w trakcie pracy.

Nie ma tu zbyt wielu Polaków, zupełnie inaczej niż w Londynie przeważają tutaj typowi WASPS (white anglo-saxon protestants), z tego co wiem w szpitalu pracuje jeszcze dwójka polskich lekarzy, ale poza potomkami rodzimych emigrantów sprzed lat, nie miałem styczności z żadnymi polskimi pacjentami, do dzisiaj... Byłem już właściwie po pracy, ale dokańczałem jakieś papierkowe szczegóły i gdy miałem wychodzić pielęgniarki poprosiły mnie, abym wytłumaczył parę kwestii rodakowi. Wcześniej słyszałem, że była jakaś operacja pękniętej śledziony z całym mnóstwem krwi, ale nie znałem dokładnych szczegółów. Okazało się, że rzeczywiście parę kwestii wymagało wyjaśnienia, wytłumaczyłem kwestię PCA, fakt zacewnikowania i braku potrzeby wołania siostry w sprawie kaczki, jak i to co się stało i stanie w niedługim czasie. Jakimś dziwnym trafem, zostałem troszkę dłużej i przydałem się nawet bardziej niż zazwyczaj, i jakieś takie poczucie satysfakcji z niesienia pomocy nawet większe ;)

 
Twoja wyszukiwarka