Twoja wyszukiwarka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chirurgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chirurgia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 listopada 2009

Ostatnie nocki w chirurgii

Da tygodnie przerwy i znowu jestem na nockach. Co się wydarzy tym razem? Poprzedni tydzień nocek był dużo spokojniejszy niż ten pierwszy, mam nadzieję, że również ten.
I był dosyć sensowny, spokojny strumień pracy, do której przywykłem bez większych niespodzianek. Oczywiście były momenty gdy trzeba było odrobinę przyspieszyć, ale taka już natura dyżurowania. Niestety, jako, że poprzednie nocki miałem niedawno zmęczenie dawało się we znaki, tydzień nocnych dyżurów, kiepski sen w dzień wytrąca człowieka z równowagi i podejmowanie sensownych decyzji jest cięższe niż podczas dnia.
Wszystko jednak się skończyło, tydzień wolnego, weekend w Paryżu i później tydzień tzw Taster Week, coby zasmakować Psychiatrii i praktycznie skończyłem już pracę w ortopedii.

piątek, 21 sierpnia 2009

Nocki,czyli mud and blood in Accidents and Emergency

Pierwszy tydzień nocek to był prawdziwy chrzest w ogniu. Opieka nad pacjentami z kilku oddziałów: chirurgii, ortopedii, ginekologi, urologii i laryngologii i na dodatek wszystki ostre przyjęcia. W nocy jest się samemu, jeśli zdarzy się coś z czym kompletnie sobie nie radzimy istnieje możliwość zadzwonienia po starszego stażem lekarza z danej specjalizacji, jednak jak się domyślacie nie każdy lubi być budzony w środku nocy.
Zdarzyć się może wszystko, i niestety często zdarza sporo rzeczy z którymi nie mamy wystarczającego doświadczenia. Pierwsza noc upłynęła w miarę spokojnie, kilka przyjęć, trochę rzeczy do zrobienia na oddziałach, ale do wytrzymania, więc dziwiłem się dlaczego ludzie tak bardzo nie lubią nocek. Wkrótce dane mi było się przekonać.
Już druga noc dała mi popalić, sporo przyjęć, ale przede wszystkim dużo pracy na oddziałach. Szczególnie jeden pacjent pochłonął sporo mego czasu, miał bardzo silne krwawienie z odbytu, spadało mu ciśnienie, praktycznie wykrwawiał się na śmierć. Po przetoczeniu 6 jednostek krwi, kilku jednostek czynników krzepnięcia i jednocześnie płynów aby utrzymać ciśnienie na przyzwoitym poziomie jego hemoglobina była poniżej 6 (norma powyżej13). Próbowałem zorganizować operację lub transfer do specjalistycznego szpitala, pacjent nie był jednak wystarczająco stabilny na żadną z tych opcji. Nad ranem miał wykonaną operację wycięcia całego jelita grubego, dosyć radykalna, jednak ratująca życie w tej sytuacji operacja.
Przebojem następnego dnia ( a właściwie nocy) był wypadek na torze żużlowym, cała A+E (coś jak izba przyjęć) ubabrana była w krwi i piasku. Jeden z pacjentów miał powypadkowy napad epilepsji i musiał być przetransportowany helikopterem na neurochirurgię, inny miał poważne uszkodzenie kręgosłupa, no cóż, z pewnością nie każdy sport to zdrowie.
Nastepne noce to znowu mieszanina przyjęć i problemów na oddziałach. Jedna z pacjentek, miała poważne komplikacje po laparoskopowym wycięciu pęcherzyka żółciowego, zazwyczaj bardzo bezpiecznej i nieskomplikowanej operacji. Kiedy zostałem wezwany do niej była w poważnej sepsie, drgawkach i przerażona całą sytuacją, dwa dni zajęło doprowadzenie jej do w miarę stabilnego stanu.
Już do końca tygodnia pacjenci napływali strumieniami, w poniedziałek rano musiałem przekazać kilku pacjentów lekarzom pracującym w trakcie dnia, fizycznie nie było możliwości zobaczyć ich wszystkim.
Było wiele sytuacji gdy nie byłem pewien co robić dalej, ale też sporo takich, w których radziłem sobie dużo lepiej niż bym się spodziewał.
Poniedziałek rano byłem wykończony, na szczęście miałem tydzień wolnego i później tydzień urlopu przeznaczone na wakacje w Hiszpanii.
Było ciężko, ale przetrwałem, nauczyłem się bardzo dużo. Jak powiadają co Cię nie zabije to Cię wzmocni.

sobota, 11 lipca 2009

Podsumowania FY1

Chyba niedługo uda mi się ukończyć FY1 - coś jak pierwszy rok stażu. Z różnych przyczyn zajęło mi to prawie dwa lata. Już spokojnie pracuję i wiem co do mnie należy, pora więc na nowe wyzwania. Już od sierpnia będę pracował jako Senior House Officer - FY2, po cztery miesiące na ortopedii, urologii i psychiatrii. Jeśli chodzi o to 'spokojnie' to muszę przyznać, że obecna rotacja jest dosyć spokojna. Jednakże w związku z tym, że jestem jedynym FY1 w drużynie, czasami mam dwa razy tyle pracy. Bywały momenty, w których byłem zostawiony samemu sobie z pacjentami ewidentnie potrzebjącymi interwencji doświadczonego chirurga, w pracy lekarza bywa ciężko... Od sierpnia taka sytuacja będzie częstsza - będę pracował również na nockach, więc wszyscy pacjenci z chirurgii, ortopedii i ginekologii na raz, i tak przez tydzień. W Polsce miałem obraz lekarza śpiącego w trakcie nocy, wyjątkowo wybudzanego w nagłych wypadkach, choć z pewnością nie jest tak zawsze i wszędzie tutaj wyjątkowo przymyka się powieki. To dopiero będzie wyzwanie.

niedziela, 3 maja 2009

Koniec kolejnej rotacji

Kolejna 3-miesięczna rotacja z urologii minęła mi bardzo szybko i przyjemnie. Nie dość, że miałem już jakieś doświadczenie to tym razem pracowała ze mną jeszcze jedna lekarkażna było się podzielić pracą. Miałem trochę więcej okazji by zaglądać i asystować na sali operacyjnej i zaglądać do przychodni. Nowy system dyżurowania - cztery dni w tygodniu albo cały weekend - jest co prawda bardziej męczący, ale dyżuruje się tylko od czasu do czasu.
Swoją drogą ciekawe jak to jest pracować z drugiej strony, jako lekarz rodzinny wysyłający pacjentów do dyżurującego chirurga. Czasami otrzymuje się skierowania, które całkowicie rozmijają się z rzeczywistością, może jest to swego rodzaju chuchanie na gorące, aby nic się na wszelki wypadek nie stało.
A i jeszcze na topie ostatnio w mediach -świńska grypa, jak na teraz nie warto sobie nią zaprzątać głowy.

środa, 4 lutego 2009

Powrót z urlopu

Mialem dosyc nietypowy powrót z urlopu. W zwiazku z najwiekszymi od 18 lat opadami sniegu (jednego dnia wszystkie londynskie autobusy zostaly zawieszone!) mój lot zostal odwolany. Tak po prostu przychodze rano na lotnisko i moj samolot nie leci, nie jest opozniony tylko nie leci wcale. Zaryzykowalem i przebookowalem lot na lot do Liverpoolu, czyli nie dokladnie w moim kierunku. Mialem tez opcje przebookowania lotu na inne lotnisko w Londynie, jak sie jednak pozniej okazalo ten lot rowniez zostal odwolany :)
Po powrocie pracowałem jeszcze jeden dzień na internie i przeniosłem się na urologię. Zdecydowana zmiana, zamiast 60 pacjentów mam zaledwie kilku i zazwyczaj nie wymagają tak wiele uwagi. Pierwszego dnia asystowałem w operacji usunięcia nerki. Pacjentka miała spory nowotwór i trzeba było usunąć całą nerkę. Jako, iz jest to organ bardzo dobrze ukrwiony sama operacja była dosyć krwawa. Zazwyczaj robię się głodny ok 12 a tu adrenalina sprawiła, że spokojnie asystowałem przez prawie 3 godziny.

sobota, 2 sierpnia 2008

Podsumowań nadszedł czas

Kończę już chyba na zawsze moją przygodę z chirurgią. Od środy będę pracował na oddziałach "medycznych" - dokładniej kardiologii i oddziale poudarowym z dyżurami na przyjęciach medycznych. Było to w sumie 8,5 miesiąca, czasem słońce, czasem deszcz, będę jednak miło wspominał ten okres. Miałem w tym tygodniu dwie nowe FY1 śledzące moje poczynania, widzę jakie niepewne i poddenerwowane są, wiem jak to jest, bo też tam byłem. Wiedząc już teraz co trzeba robić i mając trochę doświadczenia pracuje mi się dużo lepiej. Chyba nawet zaczynam odczuwać satysfakcję z tego co robię, z faktu niesienia pomocy innym. Trochę zostało to zagubione pod nawałem pracy, jednak teraz na nowo to odkrywam. Więc myślę, że jednak warto.

niedziela, 10 lutego 2008

Operacje chirurgiczne.

Na pewno nie chcę być chirurgiem. Asystowałem dziś z rana zaraz po obchodzie przy jednej operacji. Wszystko miało być proste, przepuklina w ranie pooperacyjnej, niewielka, nawet słabo wyczuwalna. Ale po otworzeniu i wypreparowaniu wszystkiego okazało się , że jest całkiem spora, operujący chirurg był w stanie włożyć całą pięść przez jej pierścień. Oznaczało to oczywiście wydłużenie czasu operacji, na dodatek co jakiś czas drobne naczynia krwawiły dosyć obficie i trzeba je było wszystkie zamykać. Po ponad 3 godzinach bolały mnie już plecy, być może wynikało to z nieprawidłowej pozycji jaką przyjmowałem, albo zbytniego napinania mięśni, nie jestem pewien; wiem za to, że nie chcę być chirurgiem, niektóre operacje trwają przecież znacznie dłużej.

 
Twoja wyszukiwarka